czwartek, 21 maja 2015

Nawyki, które muszę w sobie zmienić

Kolejnym tematem poruszanym w blogowym wyzwaniu Uli są nasze złe nawyki - złe ponieważ chodzi o takie, które chciałybyśmy zmienić. 
Ja wybrałam dwie swoje wady, chyba najpoważniejsze i najbardziej istotne, nad którymi chciałabym popracować. Są to:
  • późne wstawanie
  • odkładanie różnych spraw na ostatnią chwilę
Jeżeli chodzi o wcześniejsze wstawanie, to czyniłam już wiele prób w tym celu, zaczynając od najprostszej, czyli wcześniejszego chodzenia spać, po tak skomplikowanie jak wyliczanie czasu do pobudki na podstawie faz snu. Niestety nic nie pomaga. Gdy położę się wcześniej, przewalam się z boku na bok, czasami nawet dwie godziny, aż nadejdzie "moja" pora na spanie. Nie działa metoda szokowa - nastawienie budzika na na prawdę wczesną porę, ani metoda małych kroczków, czyli cofanie budzika o kilka/kilkanaście minut co kilka dni. Nie działa również położenie budzika z dala od łóżka, bo cóż za problem podnieść się, wyłączyć go i ponownie walnąć się spać ;) Nie jest w stanie poderwać mnie nawet muzyka włączająca się razem z budzikiem ;) 
Ja się po prostu muszę wyspać i odpocząć, co jak ostatnio sprawdziłam trwa około 8-9 godzin i dopiero wtedy, gdy słoneczko jest już wysoko na niebie, mogę się podnieść. Oczywiście fajnie jest się wyspać, ale czasami chciałabym wstać wcześniej, aby mieć dłuższy dzień, pójść rano do pracy, aby wcześniej skończyć i mieć długie popołudnie, niestety nie udaje mi się to i kończy się tym, że wracam do domu około 19 (!).


Jeżeli macie jeszcze jakieś skuteczne metody na wcześniejsze wstawanie to koniecznie piszcie, chętnie wysłucham, a nawet wypróbuje, choć wątpię czy podziałają ;) Moim zdaniem godzina budzenia się jest uwarunkowana jakimiś innymi, wyższymi czynnikami (genetycznie? - mój tata też lubi pospać). Czytałam także, że są po prostu dwa typy ludzi - skowronki i sowy - i wszystko jasne, prawda? ;) Ja zdecydowanie zaliczam się do sów ;)  

Odkładanie rzeczy do zrobienia na ostatnią chwilę, no bo przecież to jeszcze tyle czasu - zdążę :) Po czym budzę się z przysłowiowa "ręką w nocniku", bo termin już jutro, a jest wieczór ;) Często zdarza się że mam tyyyle czasu i termin czegoś taaak odległy, że nie wyrabiam się ze zrobieniem danej rzeczy w ogóle ;) No ale to przecież nie moja wina, że ten czas tak strasznie szybko mija ;) Natomiast gdy goni mnie termin potrafię się spiąć, skupić i zrobić co trzeba zadziwiająco szybko ;) 


A jakie są Wasze nawyki, nad którymi chciałybyście popracować, aby je zmienić? 

Pozdrawiam!

10 komentarzy:

  1. Co do wstawania niestety nie pomoge... Wstaję wcześnie, jeśli mam nad sobą bat w postaci zajęć na uczelni lub czegoś pilnego do załatwienia rano. Jeśli nie ma niczego takiego, to zwykle kładę się ok. 2-3 i wstaję ok 11-12.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybym nie chodzila do pracy, pewnie tez wiodlabym taki tryb zycia ;) Choc mimo tego czesto zdaza mi sie siedziec do 1 ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prosta metoda jest jedna - dziecko! :P Ja mam pobudki czasem o 4:30 i nie ma spania dalej :) Bo po co? Przecież jasno :P

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie, nie! Z tej metody na pewno nie skorzystam;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem, że to takie mało "samorozwojowe" i naukowcy mówią inaczej, ale nie mam nic do zarzucenia mojej produktywności, kiedy jestem na nogach od 11 do np. 2 w nocy. Tak czy siak, trzymam kciuki za realizację Twoich postanowień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasia Makarska21 maja 2015 19:57

    Z odkładaniem wszystkie na później mam tak samo. :D
    Ale o dziwo zawsze zdążam nie wiem jak ale jakoś się udaje. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ponoć skuteczną metodą jest zarwanie jednej nocy, a potem położenie się spać o takiej porze, o której byśmy chcieli chodzić spać, by móc wstawać wcześniej. Niestety u mnie to też nie bardzo się sprawdza, bo następnego wieczora już zapominam i znowu siedzę za długo wieczorem.
    Odkładanie na później to też moja zmora, zawsze mi się wydaje, że zdążę, a potem niestety okazuje się, że fizycznie nie da się tego zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie wiem, nie jedna noc zarwalam, pozniejs slam spac normalnie a ze wstawaniem bylo tak samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak byłam młodsza, wstawała skoro świt, pędziłam po świeże pieczywo, gazetę, robiłam kawę i rozkoszowałam się ciszą w domu. Teraz- mam ochotę zabić budzik i każdego, kto mnie budzi ;), także znam ten ból haha
    Pozdrawiam, Asica

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale jest w 100% skuteczna :)
    Nigdy nie mów nigdy :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziekuję za komentarze! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...