środa, 15 kwietnia 2015

Szkockie "przysmaki" #1

Przeglądając bloga doszłam do wniosku, że mimo iż jego podtytuł brzmi "życie w Szkocji", niewiele o tej Szkocji piszę. Postanowiłam to zmienić i zacząć dodawać wpisy o lokalnych zwyczajach, wydarzeniach i kulturze.

W pierwszej kolejności chciałabym napisać o czymś, obok czego tu na Wyspach, nie można przejść obojętnie, a mianowicie o jedzeniu. Kuchnia brytyjska nie kojarzy się raczej z kuchnią zdrową i smaczną, a Brytyjki nie należą do najszczuplejszych kobiet w Europie. Trudno się temu dziwić jeżeli przyjrzymy się typowym posiłkom spożywanym przez Wyspiarzy.

Każdy kraj ma swoje tradycje kulinarne, a także specyficzne dla niego potrawy, które mogą wydawać się co najmniej dziwne wszystkim przyjezdnym. Również Szkocja ma w swoim menu takie dania, które nie przestają mnie dziwić mimo, że mieszkam tu już od wielu lat.

Szkockim kulinariom chciałabym poświecić kilka postów, ponieważ mimo wszystko jest to temat ciekawy. Myślę, że w przyszłości pojawią się także przepisy na jakieś ciekawe dania, ponieważ kuchnia szkocka to nie tylko dziwaczne potrawy, ale wiele bardzo smacznych dań z ryb, owoców morza i dziczyzny. Zacznę jednak od ciekawostek kulinarnych i napiszę o kilku przekąskach i daniach z take-away'ów, którymi zajadają się "lokalsi", a które dla ludzi z kontynentu mogą okazać się niejadalne ;)




Oto kilka najciekawszych przykładów:
  • Bułka śniadaniowa z frytkami (chippy roll)
  • Bułka z chipsami
  • Chipsy o smaku octu
  • Frytki polewane octem
  • Frytki z fasolką w sosie pomidorowym (baked beans)
  • Frytki w sosie curry
  • Frytki z żółtym serem
  • Frytki z sosem mięsnym (gravy), najczęściej instant
  • Tost z bananem
  • Deep Fried Mars Bar - batonik Mars smażony na głębokim tłuszczu w cieście (naleśnikowym? takie samo jak do panierowania ryby;))


Frytki uwielbiam (choć ostatnio ze względów zdrowotnych musiałam całkowicie wykluczyć je ze swojej diety), jednak polewanie ich octem, za którym nie przepadam, lub wkładanie do buły to dla mnie lekka przesada.
Jeżeli chodzi o smażonego na głębokim tłuszczu batonika Mars, to muszę przyznać, że go próbowałam (tylko jednego gryza, ponieważ zwyczajnie nie lubię tych batonów - są dla mnie zdecydowanie za słodkie) i smakował trochę jak naleśnik z Nutella ;) Można go spróbować jako lokalną ciekawostkę kulinarną - najlepiej kupić jednego na kilka osób.

W sklepach można znaleźć mnóstwo gotowych dań i zestawów obiadowych, które wystarczy jedynie podgrzać w mikrofalówce. Każdy sklep posiada regał z gotowym jedzeniem (kanapki, sałatki), większość marketów oferuje zestawy (meal deal), w skład których wchodzi: kanapka lub sałatka, napój i paczka chipsów lub chrupek.

Czasami siedząc w pracy obserwuję co jedzą moje szkockie koleżanki i na śniadanie bułka z chipsami to norma, a do tego puszka Coli. Na lunch zazwyczaj frytki z dodatkami: brązowym sosem, fasolką w sosie pomidorowym, serem lub sosem mięsnym. Na popołudniową przekąskę chipsy o smaku octu ;)


A co Wy sądzicie o takich "rarytasach"? Skusilibyście się na któryś z nich? A może już jedliście coś z przedstawionej przeze mnie listy? Jeżeli tak, to koniecznie podzielcie się wrażeniami!

W kolejnym poście napisze o tradycyjnych szkockich wyrobach spożywczych.

Pozdrawiam!

2 komentarze:

  1. Jadłam kiedyś pycha hamburgera z frytkami i salatka. Hamburger i frytki jak domowe! Naprawde były pyszne :) ale rzeczywiście można znaleźć w sklepach mnóstwo gotowej żywności, dlatego nie jestem przekonana do szkockiej kuchni ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hamburger z frytkami to co innego, ale sama sucha bula wypchana frytami, nawet najlepszymi to dla mnie totalnie bez sensu ;)
    Moim zdaniem tubylcy po prostu nie lubia gotowac, dlatego maja wszystko gotowe, smazone na glebokim tluszczu i mnostwo lokali serwujacych jedzenie na wynos.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziekuję za komentarze! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...