piątek, 22 sierpnia 2014

Koniec wyzwania blogowego i kilka słów o BBTour

Dziś ostatni dzień blogowego wyzwania u Uli. Tematem na dziś było stworzenie adresu mailowego, jednak tak jak pisałam w środę, przy okazji porządkowania kolumny bloga, miałam ten adres już przygotowany. 
Dlatego dziś chciałam tylko napisać kilka słów na podsumowanie tego wyzwania i jednocześnie podziękować Uli za jego organizację ;) Dzięki tej akcji poznałam kilka nowych, ciekawych blogów i oczywiście ich autorów. Takie akcje to świetna sprawa, mobilizują do piasnia, sprawiają że na bloga zagląda więcej ludzi. Bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że część z nich będzie zaglądać do mnie częściej ;) 
Z niecierpliwością czekam na kolejne wyzwanie już za miesiąc, a tymczasem chciałabym napisać o czymś innym.




Już jutro startuje BBTour, czyli wyścig Bałtyk - Bieszczady. Kolarze jadą non stop, a mają do pokonania dystans 1008km! Limit czasowy to 70 godzin, jednak najlepsi przejechali go w nieco ponad 35 godzin! W wyścigu bierze udział 374 uczestników, a w tym 8 kobiet! Trzymam za was kciuki dziewczyny! 
Jestem pełna podziwu dla wszystkich uczestników, tym bardziej że bierze w nim udział kilku moich znajomych z Forum Rowerowego
Jak dla mnie jest to wyścig morderczy i mówiąc szczerze dupka mi odpada na samą myśl o takiej ilości kilometrów w siodełku, a tu jeszcze trzeba mocno cisnąć, aby zmieścić sie w wyznaczonym czasie;) 
Mój życiowy rekord na rowerze to jedynie 128km, czyli zaledwie 1/9 dystansu jaki mają do pokonania uczestnicy rajdu! Ale ja jechałam sobie turystycznie i krajoznawczo, przy w miarę ładnej pogodzie. Więcej o tej i innych moich wycieczkach możecie przeczytać na moim blogu rowerowym. Uczestnicy wyścigu, jeśli chcą go ukończyć  w wyznaczonym czasie, muszą jechać bez większych przerw (w tym na sen) i bez względu na pogodę, ruch na drogach, czy cokolwiek innego. 

Także jeżeli mieszkacie gdzieś na trasie wyścigu to wypatrujcie kolarzy w niebieskich strojach i jeśli możecie gorąco im kibicujcie, bo to na prawdę twardzi ludzie. Co więcej, warto dodać, że część z nich to amatorzy, czyli nie zawodowi kolarze, zrzeszeni w klubach i regularnie trenujący, ale zwyczajni zapaleńcy, którzy po prostu lubią na swoich dwóch kołach pokonywać duże odległości.



Pozdrawiam!

10 komentarzy:

  1. Wow, ja nie dałabym rady przejechać nawet 50 km ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, bez przesady, to sie tak tylko wydaje ;) A najlepsi, jada od rana i juz za za wloclawkiem, czyli prawie w polowie trasy ;)

      Usuń
  2. Ja nie dalabym rady tyle :O

    Podoba mi sie bardzo Twoj blog ;-)

    Co powiesz na wspolna obserwacje?odpowiedz u mnie ;-)


    http:/cudazwlosow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ja w ogóle podziwiam osoby, które są tak aktywne i mają takie sportowe pasje. To naprawdę hartuje charakter i rysuje osobowość człowieka. 3mam kciuki,bo pogoda nie rozpieszcza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również ;) Obecnie peleton się mocno rozciągnął - najlepsi są już w Rzeszowie, a końcówka pod Płockiem;) Ja również trzymam za wszystkich kciuki i jestem pełna podziwu ;)

      Usuń
  4. o kurczę to rzeczywiście się rozciągnął:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale to naprawdę bardzo trudny i ciężki wyścig, nie wszystkim udaje się go ukonczyć. Pierwsi są już na mecie! Końcówka za Zyrardowem, główna część między Radomiem a Rzeszowem ;)

      Usuń
  5. Mi też się bardzo podobało wyzwanie Uli i teraz będę się starać wprowadzać w życie inne jej porady. Dziś zaczynam od powracania do poznanych w minionym tygodniu blogów.
    Też jestem pod wrażeniem zrobienia ponad 1000 km. Mój rekord to ok.35 km w ciągu dnia, więc Twoje 128 km to dla mnie duże osiągnięcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobienie 100km na rowerze to wcale nie taka ciezka sprawa, wystarczy troche pojezdzic i przyzwyczaic sie do siodelka, potem juz samo idzie ;) Ale 1000km to dla mnie kosmos ;)

      Usuń

Serdecznie dziekuję za komentarze! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...