środa, 23 października 2013

Niedzielny spacer

Prognozy pogody na weekend nie byly przychylne, jednak gdy obudzilam sie w niedziele rano zobaczylam za oknem sloneczko! Od razu wiedzialam, ze jednak uda sie pojsc na jesienny spacer ;) 
Pierwotnie planowalam isc na jedna z edynburskich gor, ale komus sie nie chcialo wspinac po pagorkach, dlatego tez zdecydowalismy sie pojsc wzdluz rzeki. Jest to niesamowite miejsce - dzikie, zarosniete, wilgotne, omszale, z mnostwem poteznych drzew i ich powykrecanymi korzeniami - bajkowe. A to wszystko w srodku miasta ;) 







Postanowilismy, ze bedziemy isc i isc dopoki nie bedziemy mieli dosc, a wrocimy autobusem. I tak sobie szlismy, szlismy, az odbilismy od rzeczki i weszlismy na odpoczynek do bardzo fajnego pubu, gdzie wypilismy piwko i po szklaneczce whisky ;) 



Po wyjsciu z pubu skierowalismy sie w strone autobusu, ale bylo tak ladnie, slonecznie i cieplutko, ze postanowilismy isc. I tak doszlismy do domu w sumie przezlismy jakies 10km ;) 


Kolowy jesienie po prostu powolaja, sa cudowne, wspaniale, fantastyczne!


Mijalismy tez pole golfowe, jak widac golfiarze tez korzystaja z pieknej pogody;) 


Temu widokowi nie moglam sie oprzec












Chmury to bardzo ciekawe zjawisko, ta bardzo mnie zafascynowala, poniewaz przypominala mi malego pieska, a co Wy widzicie? :) 


Od rzeki odbilismy nad kanal i tedy wrocilismy do domu;)


Mam nadzieje, ze i Wasz weekend byl udany! 

Pozdrawiam!

Follow my blog with Bloglovin

piątek, 18 października 2013

To nie tak mialo byc...

...zupelnie nie tak!
Mialam pisac, publikowac nowe posty, nawet przygotowalam sobie liste co i jak i kiedy. Wymyslilam nawet kilka ciekawych serii. A tu nic, od ponad tygodnia cisza! Latwo jest sobie planowac rozne rzeczy, gdy lezy sie spokojnie, nie chodzi do pracy i ma duzo wolnego czasu. Niestety wszystko zaczyna wygladac inaczej, gdy zycie wraca do normy - chodzenie do pracy zajmuje zdecydowanie za duzo czasu. W zwiazku z czym trudno znalezc czas na cos innego, poza gotowaniem i siedzeniem na kanapie ;) 
Takze niestety z moich planow na ten tydzien nic nie wyszlo, mam nadzieje ze uda mi sie przez weekend nadgonic z pisaniem i przygotowywaniem wpisow, a tymczasem chcialabym pokazac Wam kilka fotek z minionego tygodnia.

Poniedzialek - jeszcze nie calkiem zdrowa, postanowilam odpuscic na kilka dni rower i pojechac do pracy autobusem. Ma to swoje zalety - mozna sie przespacerowac i pocykac zdjecia :) 





Wtorek - pogada zaczyna sie zmieniac, choc zachod slonca jest calkiem ladny.



Uwielbiam jesien za te wspaniale kolory.




Czwartek - przesiadlam sie na rower, bo trzy dni jazdy autobusem doprowadzily mnie do szewskiej pasji ;) 
Pogoda sie zmienila - nastala pora deszczowa, poniewaz cale lato i wczesna jesien byla wyjatkowo ladna,  sucha i bezdeszczowa, to teraz aura nadrabia zaleglosci, pewnie bedzie padac non stop az do wiosny ;) 




 Straszne to jest - wracam do domu jak jest juz ciemno - za to nie lubie jesieni! (choc te dlugie ciemne, wilgotne wieczory tez maja swoje uroki, trzeba tylko umiec je docenic)





Piatek - kibluje w pracy do 17, tak to jest jak sie do niej dociera na 10 ;) W koncu kiedys trzeba wyrobic swoj limit godzin, a jeszcze przydalo by sie troche na zapas ;) 


Ok, na dzis to tyle, mam nadzieje ze sie Wam podobalo;) Postaram sie napisac cos przez weekend i wrocic ze swiezymi, ciekawymi postami;) 

A tymczasem zycze Wam wspanialego weekendu, spedzonego w taki sposob, jaki najbardziej lubicie;) 

Ja planowalam isc na jakis piekny, jesienny spacer, ale poniewaz pogoda ma byc raczej niespacerowa, wiec zamierzam porobic cos w domu;) Mam nadzieje, ze w przyszlym tygodniu bede mogla sie czyms pochwalic ;) 

Pozdrawiam!

piątek, 11 października 2013

Wracam do żywych

Ok, dosc tego narzekania! Co prawda jeszcze wcale nie wyzdrowialam i czuje sie fatalnie, ale podnioslam sie z lozka i poszlam dzis do pracy (chyba sie za nia stesknilam;) ). Nie wiem czy wyjdzie mi to na dobre, ale mialam juz dosc lezenia w lozku. Takze podnioslam sie i w miare mozliwosci zaczynam dzialac, chyba ze glowa mi peknie;/

Tak jak wspomnialam jakis czas temu w poscie Motywacja, postaram sie cos na tym blogu zmienic, sprawic aby byl ciekawy, interesujacy i poczytny. Wszystko to dzieki roznym motywujacym artykulom na wspanialych blogach, ktorych sie naczytalam, podczas trzydniowego lezakowania;) Gdy czyta sie to co autorki pisza o organizacji, motywacji i zarzadzaniu wlasnym czasem i przestrzenia, to wszystko wydaje sie bardzo proste, latwe i oczywiste, jednak gdy przychodzi do prawdziwej pracy i zorganizowanie siebie - sprawa ma sie zaupelnie inaczej;) Mam jednak nadzieje, ze ta motywujaca lektura cos po sobie zostawila i ze dzieki niej zmienie nieco podejscie do pisania bloga, jak i do zycia prywatnego. 

A teraz kilka slow o tym, co bedzie pojawialo sie na blogu, poza takimi codziennymi wpisami jakie mogliscie przeczytac przez ostatnie kilka dni (mam nadzieje, ze juz nie bede chorowac;)).
Poniewaz mam pewne zaleglosci dotyczace moich ostatnich wyjazdow i wycieczek, chcialabym to nadrobic i w zwiazku z tym stworzyc cykl postow pt. "Podroze". Raz w miesiacu pojawi sie dluzszy post, z duza iloscia zdjec opowiadajacy o jedej z moich wycieczek w jakis zakatek Europy. 
Kolejna rzecza jaka bedziecie mogli znalezc na blogu to moje recenzje ksiazek, ktore aktualnie czytam (slucham), raczej nie beda to nowosci, ale mysle ze jest wiele starych ksiazek wartych przeczytania, a ktore byc moze gdzies Wam umknely. A byc moze zastanawiacie sie nad przeczytaniem lub zakupem jakiejs ksiazki, na ktora moim zdaniem w ogole szkoda tracic czas/pieniadze. O tym i o moich gustach czytelniczych bedziecie mogli przeczytac juz wkrotce. przy okazji polecam portal Lubimy Czytac, gdzie mozecie zalozyc konto i tworzyc wirtualne polki z ksiazkami, czytac lub pisac recenzje, a takze byc na biezaco z nowosciami wydawniczymi. Na pasku po prawej mozecie zobaczyc co aktualnie czytam.
I na koniec rzecz najbardziej istotna - Szkocja, bo przeciez glownie dlatego  powstal ten blog! Mialo byc o zyciu i tym co robie w wolnym czasie. Postaram sie do tego wrocic, a nawet troche ten temat rozszerzyc. Bedzie o kraju ogolnie, o jego pieknych miejscach, miasteczkach i zabytakch (glownie zamkach), a takze o tym jak sie tu zyje na codzien, o rzeczach dziwnych czy wrecz absurdalnych. Troche o pracy i warunkach zycia i czy naprawde "jest super". 

Taki mam plan. A co z niego wyjdzie to sie okaze ;) 

Licze na Wasza pomoc i wsparcie w postaci komentarzy :) 

A tu mała zajawka tego o czym będę pisać w najbliższym czasie. Na razie nie zdradzam zadnych szczegolow, mam nadzieje ze zdjecia zaaferuja Was na tyle, aby za jakis czas wrocic i dowiedziec sie co to jest i o co chodzi ;) 




Pozdrawiam!


czwartek, 10 października 2013

Kiblowanie w domu

Choróbsko trzyma manie nadal. 
Leżę w łóżku i nie mam siły kompletnie na nic. Wyleguję się pod kołdrą, drzemię, trochę czytam, przynajmniej mam czas nadrobić trochę zaległości czytelniczych;) Miałam nadzieję, że skoro już siedzę w domu, to może nadrobię jakieś zaległości, przejrzę zdjęcia, napiszę kilka postów, ogarnę coś w mieszkaniu, niestety zatkany nos i nieustanny ból głowy i łomot w niej nie pozwalają mi się w ogóle skupić i napisać czegokolwiek poza tą krótką notką :( szkoda, ale niestety nie da się pracować  twórczo z pękającą głową ;( 
Wkurza mnie ta choroba! Nic mi nie przechodzi! Fajnie jest siedzieć w domu i mieć wolne od pracy, ale tylko gdy jest się zdrowym i zdolnym do czegokolwiek, a nie leżeć i zdychać.  Nawet nie mam siły obiadu przygotować - będzie chińszczyzna z taka-away'a. Ech, już zdecydowanie bardziej wolałabym być zdrowa i pójść do pracy, przynajmniej wyszłabym z domu. A pogoda jest piękna i zachęca do spacerów, jest rześko ale słonecznie i jak to jesienią - kolorowo, pięknie. Pewnie jak wyzdrowieję to zrobi się szaro-buro i deszczowo.


A na poprawę humoru przypomniała mi się taka wspaniała jesienna piosenka:)


wtorek, 8 października 2013

Choróbsko

Moi drodzy dziś tylko króciutko. 
Wiem i pamiętam, że obiecywałam post ze zdjęciami o weekendzie w Londynie i tygodniu w Polsce, ale niestety coś mnie zmogło - leżę i zdycham, spijam grzane wino i próbuję wypocić zarazę. Pewnie zaraził mnie Młody, albo zaszkodziło mi nocne szwędanie się po Toruniu - pięknym i gwarnym mieście nawet po północy :)  
Przeleżałam cały dzień w łóżku i mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. I choć miałam cały dzień wolny i dla siebie, to jednak jak się choruje, to nie można robić nic innego. Rano nawet myślałam, żeby wstać i porobić coś w mieszkaniu, ale byłam słaba i naprawdę źle się czułam. Poleżałam, zaczęłam czytać nową książkę Dana Browna - Inferno (w oryginale!), trochę podrzemałam, poczytałam nieco o blogowaniu i nawet się nie obejrzałam, jak zrobił się późny wieczór. 

Zaraz zmykam spać.

Dobranoc! 

poniedziałek, 7 października 2013

Pierwszy dzien po urlopie

Uff... i wrocilam.
Za mna bardzo intensywny tydzien: Londyn - Lodz - Torun. 
Bylo duzo podrozowania, zwiedzania, chodzenia, odwiedzania nowych i starych miejsc, spotkan, a takze jedzenia i picia. W najblizszym czasie postaram sie napisac cos wiecej i dodac troche zdjec, ale najpierw musze sie ogarnac, przestawic i przystosowac do normanlego zycia, chodzenia do pracy i innych obowiazkow. Wczoraj, (wlasciwie dzis) dotarlismy do domu pozno, w zwiazku z czym udalo mi sie zaspac do pracy, co nie znaczy ze sie wyspalam. Jestem zmeczona i na dodatek przeziebiona, a pierwszy dzien w pracy po urlopie to istna katorga ;( Mam jednak nadzieje, ze szybko minie i bede mogla wrocic do domu i zajac sie czyms konstruktywnym ;)
Tak jak pisalam w poprzednim poscie, mam mnostwo pomyslow i planow, a teraz gdy wrocilam do domu na dobre i  w najblizszyn czasie nie planuje zadnych podrozy, moge zabrac sie za to co sobie wymyslilam i postanowilam;) Mowiac szczerze juz nie moge sie doczekac jak rusze do dzialania;) Rozpiera mnie jakas wewnetrzna, pozytywna energia i chec do dzialania, mam nadzieje, ze zbyt szybko sie nie skonczy;) 

Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...