poniedziałek, 29 października 2012

Wpis poweekendowy


W sobotę wybrałam się na spacer, była piękna, słonecza pogoda. Miałam ochotę przejść się i porobić zdjęcia, które później chciałam Wam pokazać. Poszłam, było cudownie, pięknie, wspaniale. Szłam sobie nad rzeką i mimo że biegnie ona przez miasto, to jest tam jakoś tak dziko, wszystko zarośnięte dookoła, wysokie drzewa, kolorowe liście, jednym słowem bajkowo, fantastycznie. I chciałam Wam to wszytko pokazać, ale niestety nie pokażę, bo przed wyjściem z domu zapomniałam włożyć baterię do aparatu i niestety nici ze zdjęć, tylko się nadźwigałam;( szkoda bo było naprawdę pięknie.

W niedzielę z kolei wybraliśmy się na Pchli Targ i zakupy. Na starociach jakoś mało ciekawie było, niby dużo sprzedających, jednak jeszcze więcej kupujących i jakoś mało fajnych rzeczy, niewiele rzuciło mi się w oczy. Mimo wszystko coś tam jednak wypatrzyłam;) Pojechaliśmy oczywiście rowerami i ledwo się później zabraliśmy z tym wszystkim zakupami do domu. W sklepach też udało mi się wypatrzeć parę ciekawych rzeczy, ale o tym wszystkim w swiom czasie.

A dziś obudziłam się w miare wcześnie (jak na mnie) i o dziwo było widno, choć to odbija się wieczorem, kiedy to o 17 jest już ciemno, hmm nie wiem co lepsze ;( niedługo i tak o 7 rano będzie ciemno;/ Ech, byle do wiosny;)

Dobranoc! 

sobota, 27 października 2012

Igrzyska śmierci



Książka ta leżała u mnie już od dłuższego czasu, jendak dopiero ostatnio postanowiłam ją "przeczytać", a raczej przesłuchać ;) Bardzo polecam ją w postaci audiobooka wspaniale przeczytanego przez A. Dereszowską. Zabrałam się za nią z pewną rezerwą, nie czytałam o niej żadnych renecenzji, ani zapowiedzi, dlatego też zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać, właściwie nic o niej wcześniej nie słyszałam, tytuł absolutnie nic mi nie mówił, myślałam że to jakaś stara, niezbyt ciekawa książka, a tu takie zaskoczenie. Myślę, że właśnie w taki sposób należy podchodzić do czytania, bo  wtedy książka zaskakuje, a gdy w jakis sposób zapoznamy się, chociażby w zarysie, o czym jest fabula, książka traci swoją tajemniczość i nie można jej „odkrywać”. Natomiast o ekranizacji dowiedziałam się dopiero teraz, gdy zaczęłam przeglądać inne recenzje i nieco się tą książką zainteresowałam. W związku z tym i ja w tej recenzji nie chcę pisać o czym jest ta książka, nie chcę przedstawiać wydarzeń i tego co  spotyka główną bohaterkę. Z takim podejściem spotykam się niemal w każdej innej recenzji, ja natomiast chciałabym tylko naszkicować problematykę tej powieści i poprzez swoją fascynację zachęcić innych do jej przeczytania. A jeśli ktoś koniecznie chce przed przeczytaniem zapoznać się z fabułą powinien zajrzeć do jakiegoś streszczenia. Jedank żadne streszczenie, nie ukaże wielowątkowości i wielowarstwowości książki, nie ukaże psychicznych zmagań i rozterek bohaterki, emocji jakie nią targają oraz jej fizycznych cierpień.

Ponieważ jest to książka dla młodzieży, napisana jest prostym, czytelnym, plastycznym i obrazowym językiem. Jednak pomimo tego jest wciągająca, a poza główną płaszczyzną wydarzeń, porusza wiele istotnych problemów egzystencjalnych i daje czytelnikowi sporo do myślenia. Fabula może wydawać się nieco naiwna i infantylna, można natknąć się na sporo niedomówień i uproszczeń, jednak mimo tych drobnych niedociągnięć książkę czyta (słucha) się błyskawicznie, a wartka akcja nie pozwala się od niej oderwać. Do szybkiego pochłaniania książki przyczynia się oczywiście interesującą, dynamiczna fabuła, niespodziewane (choć przewidywalne) zwroty akcji i ciekawie zaprezentowany świat. Czytając tę książkę nie można się nudzić, ja słuchając jej zasiedziałam się w pracy i nie miałam ochoty wychodzić, zanim nie dosłucham do końca;).   

Akcja powieści toczy się w zdegenerowanym, wyniszczonym wojnami i katastrofami naturalnymi, postkapitalistycznym świecie (pogorzelisko stanów zjednoczonych), gdzie nie zostało ani śladu demokracji. Jego ustrój przypomina totalitarną tyranię, a nieustanna inwigiliacja obywateli, utrzymywanie ich w ciągłym strachu, biedzie i głodzie, mimowolnie nasuwa skojarzenie z Rokiem 1984 G. Orwella. W powieści został stworzony świat klasowy, bardzo nierówny i podzielony, w którym pokazano głód i biedotę, bogactwo i przepych, a wśród tego bezsensowną zabawę w zabijanie – tytułowe igrzyska śmierci. Uprzywilejowany krąg otoczenia prezydenckiego pałacu, jest syty, spokojny, bezpieczny, niczego mu nie brakuje, natomiast cała reszta ludności, ubogiej, głodnej, zmuszanej do ciężkiej pracy i płacenia daniny, walczy o przetrwanie i drży w obawie o wylosowanie do wzięcia udziału w igrzyskach.

Pierwotnie igrzyska były zawodami związanymi z uroczystościami ku czci bóstw. Taka forma rozrywki znana była już w starożytności. Antyczne olimpiady czy walki gladiatorów miały na celu zapewnienie masom rozrywki, a władzom względnego spokoju. Już wówczas ludność była żądna walki i krwi - chleba i igrzysk - bo tylko w ten sposób można utrzymać lud w spokoju (cytując antycznego pisarza Juwenalisa). Także i w tym przypadku, podobnie jak w starożytności, Igrzyska mają na celu ogłupienie ludności i odwrócenie ich uwagi od prawdziwych problemów z jakimi boryka się kraj.

Igrzyska Śmierci to książka o miłości, przyjaźni, wytrwałości, ale także o zabijaniu, o ludzkiej obłudzie i o walce z systemem władzy. To co dla jednych jest wspaniałą i wyczekiwaną rozrywką, dla innych jest koszmarem, trwogą i walką o życie. Powieść, tak z wierzchu banalna, ma de facto wiele warstw, a główna bohaterka jest postacią złożoną, która zmuszona jest robić wiele rzeczy wbrew sobie, często musi grać zupełnie inną osobą, podejmować trudne decyzje. Wszystko po to, aby przetrwać na arenie, gdzie rozgrywa sie walka o życie. Mimo tego potrafi ona także podjąć trudne decyzje i postawić swoje życie na szali, aby w choć minimalny sposób zbuntować się, postawić się władzy, a możnym tego świata zepsuć ich ulubione widowisko.

Choć może pomysł na taką powieść nie jest niczym nowym, ponieważ podobne motywy zaistniały już w literaturze i na ekranie, to jednak realizacja tego pomysłu jest udana, a dzięki dobremu warsztatowi autorki, ciekawie zarysowanym charakterom i realistycznemu, choć niepokojacemu światu, książka wciąga i jest na swój sposób wyjątkowa, godna polecenia. Dodatkowym istotnym zabiegiem, jest poprowadzenie narracji w pierwszej osobie, dzięki czemu wszystkie wydarzenia przeżywamy i odbieramy jak główna bohaterka, nie jesteśmy wszechwiedzący  - poznajemy świat i wydarzenia jej oczami.

Autorka jest uważną obserwatorką świata, swoje spostrzeżenia i obserwacje umieściła w książce, ukazując życie celebrytów, ludzi bogatych, sławnych, mających wszsytko bez najmniejszego wysiłku, oraz takich którzy o wszystko muszą walczyć i ciężko pracować. W bardzo wysublimowany, ironiczny sposób zaprezentowała życie celebrytów, dla których życie jest przyjemnością, gdyż nie gnębią ich żadne troski, ani tak przyziemne zmartwienia jak np. zdobywanie pożywienia, a co za tym idzie walka o przetrwanie. Ludzie z tej najwyższej warstwy społecznej nie mają pojęcia, nie dociera do nich, lub nie chcą, aby dotarł, cały koszmar Igrzysk, dla nich jest to tylko program telewizyjny, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, podczas gdy dla uczestników jest to wyrok śmierci. W czasie gdy, syci, bezpieczni, bogaci mieszkańcy z niecierpliwością wyczekują Igrzysk i z wielkim zainteresowaniem śledzą wydarzenia rozgrywające się na arenie, biedni poddani, w tym rodziny walczących, są zmuszani do oglądania relacji z tego makabrycznego wydarzenia.

Pisarka stara się także nakłonić czytelnika, aby spojrzał nieco inaczej na telewizję, programy typu reality show, a nawet politykę! Prezentując funkcjonowanie takiego programu zza kulis, zachęca do krytycznego spojrzenia na świat zmanipulowany przez media. Uświadamia, że każde, nawet najbardziej realistycznie wyglądające reality show, w gruncie rzeczy jest wyreżyserowane i ma na celu jedynie wzbudzenie zainteresowania i przyciągnięcia jak największej liczby widzów. W ten sposób poddaje krytyce branże rozrywkową, która już dziś posuwa się do produkowania wielu kontrowersyjnych programów tego typu. I tu pojawia się pytanie: czy kolejne reality show będzie wyglądało tak jak to zaprezentowane w książce?

W jednej z opinii jaką wyczytałam padł pomysł włączenia tej książki do kanonu lektur szkolnych – sądzę, że to niegłupi pomysł... Lektury szkolne zdecydowanie wymagają przeglądu i zrewidowania, a ta książka z pewnością zainteresowałaby szerokie grono młodzieży, także tej niezbyt chętnie sięgającej po książkę. Ma ona bowiem nie tylko wciągająca i interesującą fabułę, ale przede wszystkim porusza wiele istotnych spraw dotyczących życia, których młody człowiek powinien być świadomy. 
Książka jest wstrząsająca, interesująca i kończy się zdecydowanie za szybko! To jedynie zachęca do sięgnięcia po kolejny tom, który jak się dowiedziałam, jest o wiele lepszy niż pierwsza cześć! Czego więc można się spodziewać? Nie mam pojęcia, ale już zabieram się do czytania!


wtorek, 23 października 2012

Mokry świat


No I przechwaliłam.
Tak się cieszyłam tą piękną pogodą, ale się skończyło. Wiadomo, to co piękne nie może trwać wiecznie. Dziś jest wyjątkowo mgliście, ciemno, mokro i ponuro. Nastała przepowiadana przeze mnie pora deszczowa. Teraz słońca nie zobaczę pewnie aż do wiosny :( 
Tak wyglądał dziś świat...







Było bardzo mokro - woda stała w powietrzu i coś bliżej nieokreślonego siąpiło z nieba. Mgła spowiła całą okolicę, mocno ograniczając widoczność. Jednak prawdziwi rowerzyści nie przejmują się złą aurą, ani wcześnie zapadającym zmrokim i śmigają ścieżkami, a samochody stojąw korkach;) I to jest to co lubię ;) 

Dobranoc! 


poniedziałek, 15 października 2012

Jesień


O czym to ja chciałam dziś napisać…

A, już wiem – jesień. Tak, tak jesień zawiatała już na całego. Żółte liście lecą z drzew, a dziś nad ranem był przymrozek, szron na samochodach i na trawie, zimno w uszy. Jesień, jak nic!
I choć musze przyznać, że w tym roku jesienna pogoda bardzo rozpieszcza aż do tej pory, to aż boję się pomyśleć co się będzie działo w listopadzie, gdy rozpocznie się pora deszczowa i ten deszcz, który nie pada od tak dawna, w końcu zechce spaść?! Brr, chyba trzeba będzie zaopatrzeć się w wodery i rower wodny, no a zamontować błotniki to już koniecznie! ;)

Ale spokojnie, jak na razie mam wspaniałą, szkocką, złotą jesień i z tego należy się cieszyć;)



Pozdrawiam!



poniedziałek, 8 października 2012

Nie lubię poniedziałków


no nie lubię i już! 

I nie lubię, gdy mnie boli głowa. Szczególnie nie lubię, gdy boli mnie za głupotę dnia poprzedniego. Ech, człowiek stary już, a życie jeszcze niczego go nie nauczyło. Napije się kulturalnie tego i owego, posiedzi w miłym towarzystwie, pogapi sie w TV, zasiedzi się nieco,  a później musi cierpieć cały dzień - obolały, niewyspany, głodny, taki jednym słowem rozpieprzony.  A co najgorsze jeszcze musi w pracy 8 godzin wysiedzieć! No po prostu koszmar!
 
Weekend to taki wspaniały wynalazek, człowiek się relaksuje i zapomina o wszystkim, przede wszystkim o tym że chodzi do pracy.
A w poniedzialek... łup, jak kubeł zimnej wody - nagle trzeba sobie o wszystkim przypomniec! Budzik niestrudzenie dzwoni co 5 minut przez dwie godziny, a ja wytrwale i zupełnie niewzruszenie przełączam go na kolejną drzemkę. Pod kołdrą jest tak ciepło i przyjemnie... Ostatecznie, gdy zbliża się godzina "0" wygrzebuję się z betów...
I mimo wskazanego pośpiechu, snuję się po mieszkaniu w poszukiwaniu różnych niezbędnych rzeczy, szukam kapci i ręcznika, który nie wiadomo czemu po wieczornej kąpieli nie trafił na swoje miejsce, otwieram szafę, szukam dwóch takich samych skarpetek i zastanawiam się w co się obrać.  Kręcę się w kółko jak ogłupiała i myślę co jeszcze? Może kanapeczkę do pracy sobie przygotuję? Na koniec trzeba odgruzować rower, bo jakoś "zarósł" przez weekend. Już z klatki, z zza zamkniętych drzwi, wracam się dwa razy, bo coś się przypomniało, bo czegoś się nie wzięło;/
W drodze do pracy same przeszkody, ciężarówki na środku drogi, wózki sklepowe w poprzek chodnika, czerowne światła, snujący się piesi i wałęsające się pod kołami psy, brak miejsca na zaparkowanie roweru...
W pracy jestem o 10.02...
Uff...

Dobranoc!

piątek, 5 października 2012

I po wakacjach

Niestety, to co dobre szybko się kończy. I tak, z dawna wyczekiwane wakacje minęły nie wiadomo kiedy.  Leniwy tydzień w ciepłej i słonecznej Hiszpanii, a następnie równie leniwy, piękny i słoneczny tydzień w Polsce - cudowna, prawdziwa złota jesień mi się trafiła, szkoda tylko że byłam trochę przeziębiona, i nie mogłam w pełni z niej skorzystać. Za to posiedziałam w domu i skupiłam się  na "nicnierobieniu". Czasami człowiek tego potrzebuje. I mówiąc szczerze w Polsce chyba bardziej odpoczęłam niż na wakacjach. 
Poniżej kilka zdjęć  HIszpanii:


Widoki z samolotu są niesamowite, 
szczególnie, gdy leci się w bezchmurny dzień nad lądem;) 
 tu gdzieś nad Hiszpanią sztuczny zbiornik wodny, 
widać jak pięknie zostały zalane dolinki.


Tu już nieco niżej, schodzimy do lądowania, widać białe miasteczka, 
linie brzegową i warzelnie soli, pozyskiwaną z wody morskiej.



Spacer po plaży, muszelek, a właściwie muszli było mnóstwo, do domu przywiozłam 3kg.



Skrzynka na listy




Zamek w Punta Umbria




W Hiszpanii, przynajmniej w tej części, mają wspaniałe ścieżki rowerowe. Wiją się kilometrami, po wspaniałych terenach, pośród karłowatych lasów, na wydmach, tuż nad brzegiem oceanu.






Chyba komentarz nie jest konieczny? Powiem tylko - było wspaniale!








W sklepie wiszą sobie takie świńskie nogi, pachną cudowanie, smakują wybornie!




Wycieczka do Sevilli
Katedra Najświętszej Marii Panny i wieża 




Fontanna na Placu Hiszpańskim



Plac Hiszpański




Detal z Placu Hiszpańskiego



I jeszcze raz Plac, bo wygląda niesamowicie, bardzo imponująco!


Złota Wieża


Dawny minaret Giralda



Urokliwa kamieniczka


Arena walk byków 
(La Plaza de Toros de la Real Maestranza de Caballería de Sevilla)



Jeden z wielu kościołów



Kładki prowadzące przez wydmy na plaże, bardzo wygodne i bardzo fotogeniczne.







I to tyle, urlop się skończył, na nowy trzeba czekać aż do kwietnia, jedyny dłuższy okres wypoczynku to święta i nowy rok, kiedy to wpadnie parę dni wolnego, ale to jeszcze sporo czasu, nie wiem jak to przetrwam. Trzeba będzie wyszukiwać jakichś spokojnych, relaksacyjnych zajęć.

Pozdrawiam! 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...