wtorek, 25 października 2011

I znowu środa

Był weekend i minął nie wiadomo kiedy, przeciekł przez palce jak zwykle i już znowu jest środa - połowa kolejnego tygodnia. Czas mija w zawrotnym tempie!

czwartek, 20 października 2011

Środek tygodnia

Praca.

Normalny, nudny tydzień, w czasie którego jednyną rzeczą na którą czekam i która pozawala mi nie zwariować jest środa, bo to połowa tygodnia, a potem już z górki do weekendu.

Pogoda.

Jesień zaczęła się na do dobre. W poniedziałek strasznie lało cały dzień i temperatura znacznie spadła. Natomiast dziś jest słonecznie, choć chłodno. Rano czuć powiew zbliżających się chłodów i niezbyt odległej zimy. Wiatr zdarł z drzew wszystkie liście.

Dom.

Po powrocie z pracy nic mi się nie chce, głównie siedzę na kanapie, oglądam TV lub relaksuję się przy komputerze, nie robiąc jednak nic konkretnego, a powinnam. Mam masę rzeczy do zrobienia, przygotowania, poprawienia, napisania... a tu nic, jedno wielkie NIC. Trochę gotuję, ale wieczorem to ani  nie chce się zbytnio mieszać w kotłach, a jak już coś uważę, to zdjęcia wychodzą kiepskie, bo brak naturalnego światła, a to jeść się odechciewa, bo późno i tak cały czas coś . I taki jakiś chyba jesienny marazm zaczyna mnie ogarniać. Wracam do domu - ciemno. Jesień na całego:(

środa, 19 października 2011

Nieprzewidziane zakupy

W niedziele miałam wybrać się na spacer za miasto, poszwędać się po bocznych drogach i bezdrożach, nacieszyć się ostatnimi podrygami prawdziwej, złotej, słonecznej jesieni. Niestety wstałam trochę późno, potem powolne, leniwe śniadanie, zbieranie się i szykowanie, z tego wszystkiego uciekł mi autobus i doszłam do wniosku że jest zbyt późno żeby tam jechać. W związku z tym postanowiłam przeznaczyć ten dzień na zakupy.
W pierwszej kolejności wybrałam się na pchli targ zwany tutaj "car boot sale" czyli "wyprzedaż z maski samochodu". Odbywa się on w każdą niedziele na wielopoziomowym parkingu w centrum Edynburga. Sprzedających było mnóstwo, ale jakoś tym razem nie wypatrzyłam nic ciekawego, poza dwoma arkuszami starych map.
Następnie postanowiłam odwiedzić duże centrum handlowe w którym znajduje się bardzo fajny sklep ze wszystkim co jest potrzebne do różnej domowej dzialaności twórczej. Sklep jest co prawda dość drogi, ale można tan znaleść naprawdę wszystko. Postanowiłam zaopatrzyć się w produkty niezbędne do wykonania kartek świątecznych, bo właśnie w to mam zamiar pobawić się w tym roku;) Wiecej szczegółów o postępach tych prac na moim drugim blogu - urokliwe detale - za jakiś czas. 
Następnie odwiedziłam wielki sklep zabawkowy, z myślą o zakupie czegoś dla mojego chrześniaka, który niedługo ma mnie odwiedzić - już nie mogę się doczeka;) 
Kolejnym sklepem na szlaku byl M&S, weszłam tam tylko ze względu na stoisko świąteczne, postanowiłam bowiem w ogóle nie patrzeć na ciuchy. To jednak nieuniknione gdy wchodzi sie do sklepu odzieżowego - no i oczywiście wpadł mi w oko śliczny turkusowy, sztruksowy płaszczyk, a do niego świetne buty i chyba bym go kupiła, ale zaczęłam się zastanawiać gdzie bym w nim chodziła, skoro głównie jeżdżę rowerem... ;)   Pożuciłam myśl zakupu kolejnych fatałaszków i skierowalam się w stronę stoiska z asortymentem świątecznym, niby ładne rzeczy, ale nic co by powalało. Jednak upatrzylam bardzo ładne i niedrogie albumy do scrapbookingu. Postanowiłam kupić, jeden dla siebie, a drugi dam siostrze w prezencie.
Na koniec już tylko zakupy spożywcze i po całym dniu łażenia, niestety tylko po sklepach, wróciłam do domu.
Dzień był wyczerpujący, ale owocny. Teraz trzeba zacisnąć pasa i czekać do końca miesiąca;) a później znowu trochę zaszaleć;) w końcu przyjeżdża do mnie siostra z chrześniakiem:)

wtorek, 18 października 2011

Jesienne skarby

W sobotę wybrałam się na rowerową przejażdżkę, aby nacieszyć się tak szybko mijającą jesienią i podebrać nieco jej dóbr;) Chciałam wyjechać z miasta i gdzieś tam na szlaku pozbierać jeżyn, dzikiej róży i jarzębiny. Przejechałam 60km i nie natknęłam sie na ani jedno drzewo jarzębinowe :( ale za to znalazłam piękny krzak czarnego bzu i nazbierałam nieco jego owoców. To mój pierwszy raz kiedy będę przygotowaywać tego typu przetwory i mam nadzieję, że coś mi z tego wyjdzie;) Póki co dokształcam się i przeglądam różne przepisy i porady. 
Wycieczkę uważam za bardzo udaną, przede wszystkim, że udało mi sie odwiedzić destylarnię whisky i skosztowania jej wyrobów;) 
Teraz jeszcze kilka słów o trasie wycieczki - spore jej odcinki pokonałam ścieżkami rowerowymi powstałymi w miejscu dawnych linii kolejowych, które niegdyś dość gęstą siecią otaczały rejon Edynburga. Część z nich została wybudowana w celu transportowania wydobywanego na tym terenie węgla.

środa, 12 października 2011

Środa jak poniedziałek

Pierwszy dzień w pracy, po czterodniowej przerwie, to koszmar. Nie można się odnaleść i wkręcić w normalny rytm, na szczęście mam wrażenie że jest poniedziałek, a tak naprawdę to środa już za mna i zstały tylko dwa dni;) Na dodatek byłam zmęczona, niewyspana i bolała mnie głowa. Sąsiedzi zafundowali mi prawie bezsenną noc próbując łóżkiem przebić się do mojego mieszkanka;)Rano jadąc do pracy rowerem zmokłam, a wracając zmarzłam - to już zdecydowanie jesień i nie piękna, słoneczna, ale deszczowa, wietrzna i szarobura. Rano, gdy próbuję się obudzić jest ciemno i ponuro, wieczorem wcześnie robi się ciemno:( Brr, nie mam pomysłu jak przetrwać tę najgorszą porę roku. Póki co leżę na kanapie zawinięta w kocyk, spijam gorącą herbatkę, i myślę... byle do wiosny;)

poniedziałek, 10 października 2011

Poniedziałkowe lenistwo?

Dziś nie czułam sie najlepiej i postanowiłam zostać w domu. Zadzwoniłam rano do pracy, że chciałabym zostać w łóżku, pod kołderką. Obruciłam sie na drugi bok, owinęłąm w kołdrę i postanowiłam jeszcze trochę się zdrzemnąć, była godzina 9. O 12:30 obudził mnie telefon:) Nie wiem co tak odsypiałam, bo przecież w weekend sie wyspałam;) 
Dzień w domu postanowiłam w pełni wykorzystać i postanowiłam przeznaczyć go na sprzątanie. Oczywiście co innego coś sobie postanowić, a co innego wykonać. I tak najpierw zjadłam śniadanie, oczywiście przy komputerze, przeglądając wiadomości, pocztę, sprawdzając co słychać w mojej grze itp. W ten sposób zleciały mi dwie godziny. Następnie, rozglądając się bezradnie po mieszkaniu, zastanawiałam się od czego mogłabym zacząć, a taka decyzja jest niezemiernie istotna, wręcz strategiczna;) I tak powoli, powoli zaczęłam tu i ówdzie ogarniać. Po pewnym czasie przypomniało mi się jednak, że miałam przygotować pewną potrawę na mojego bloga kulinarnego i dodać go do  konkursu. Przygotowałam więc moje niby mini studio foto i zabrałam się za przygotowywanie jedzienia. W międzyczasie okazało się, że przydałby się koperek... ruszyłam na poszukiwania... odwiedziłam wszystkie okoliczne sklepy, w tym jakiś indyjski warzywniak, supermarket i mały sklep, koperku nigdzie nie było:( Żeby zdobyć koperek trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia. Wróciłam więc do domu bez koperku, ale za to z zupełnie innym zakupem... już świątecznym, ale był tak ładny i urokliwy, że nie mogłam się powstrzymać;) 


Także ze sprzątania nici, ale za to udało mi się stworzyć dzieło kulinarne, którego smak po prostu powala;) Ze zdjęć także jestem zadowolona, więc dzień mogę uznać za udany;)


sobota, 8 października 2011

Szkockie Absurdy

Będąc w sklepie byłam świadkiem dziwnego zdarzenia.

Przy kasie obok doszło do jakiegoś zamieszania, wezwano menadżera. Okazało się, że około 40-letnia kobieta robiąca zakupy z nastoletnią córką nie może kupić alkoholu (owocowego piwa), ponieważ dziewczyna jest nieletnia, a osobom w towarzystwie dzieci alkoholu sprzedawać nie wolno!

Ludzie byli oburzeni, a menadżer nieugięty - „This is the law!” - takie jest prawo i alkoholu nie można sprzedawać osobom w towarzystwie dzieci. Strach mieć dzieci w tym kraju i robić zakupy, bo „prawo” przewiduje, że ludzie będą poić własne pociechy.

Zagłębiłam się w ustawę o licencji i sprzedaży alkoholu w Szkocji z 2005, ale takiego dosłownego zapisu nie znalazłam. Mowa jest jedynie o tym, że wykroczeniem jest zakup alkoholu przez osobę dorosłą dla nieletniego. Jednak chyba przesadą jest odmówienie sprzedaży alkoholu rodzicowi robiącego zakupy w towarzystwie dzieci! Tutaj władny staje się  sprzedawca, któremu może się wydawać, że zakupiony alkohol będą spożywać nieletni!

Ponadto w Szkocji panuje zakaz sprzedaży alkoholu między godziną 22 a 10 (w sklepach), w niedziele w pubach przed 12:30. 

wtorek, 4 października 2011

Ponowna Reaktywacja


Po długiej, bardzo dłuuugiej przerwie postanowiłam powrócić do mojego bloga. Stęskniłam się za pisaniem, a poza tym chciałabym podzielić się codziennymi sprawami i przeżyciami. Warto spisywać różne historie, ponieważ pamięć jest ulotna, a po pewnym czasie fajnie jest przeczytać to co się kiedyś napisało.

Jednocześnie mogę się pochwalić, że w międzyczasie, gdy ten blog leżał odlogiem, założyłam dwa inne, które całkiem nieźle funkcjonują, ponieważ udaje mi się regularnie dodawać wpisy.
Jeżeli ktoś ma ochotę zajrzeć, serdecznie zapraszam:


Historie z rowerem w tle to blog o tematyce rowerowej w nieco innym wydaniu, mówi głównie o rowerach w literaturze, o sławnych ludziach na rowerach, znajduje się tu też sporo cytatów rowerowych.


Codzienne gotowanie jak sama nazwa wskazuje to blog kulinarny. Staram się tam zamieszczać proste, sprawdzone, szybkie i przede wszystkim smaczne dania. Ponadto szkolę się nieco w fotografii kulinarnej i mam nadzieję, że zdjęcia przedstawiające moje dania będą wyglądały smakowicie.


Aktualnie zastanawiam się nad jeszcze jednym blogiem, gdyż doszłam do wniosku, że jest to najprostsza forma zaistnienia w Internecie i podzielenia się ze światem swoimi zainteresowaniami. Jednak ten kolejny blog jest na etapie rozważań i to jeszcze całkowita tajemnica, więc szzzzz …..
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...