wtorek, 31 marca 2009

Widok z okna

Po ostatnich roszadach w firmie przydzielono mi nowe miejsce, które muszę przynać bardzo mi odpowiada:) Siedzę przy oknie od strony południowej, więc może zaznam troszkę słonka tego lata, chociaż przez szybę;) najważniejsze jest jednak to że zmienił mi się widok, do tej pory, mimo że siedziałam przy oknie jakoś tego nie odczuwałam, bo wychodziło ono na wewnętrzne podwórko, widziałam wiec kawałek trawnika, dwa drzewa i ludzi pracujących w innych częściach budynku. Teraz zaś... a co tu dużo pisać po prostu to pokażę:

Może budynki trochę przeszkadzają ale w końcu to miasto;) a górki które widać w tle (no bo o nie przecież tu chodzi) to Pentland Hills.
Ponadto wyhodowałam kolejną roślinkę, którą zabrałam do pracy, gdzie mam nadzieję będzie szybko i bujnie rosnąc korzystając ze słońca ;)
Jest to drzewko awokado, które wyrosło z pestki. Może jeszcze nie wygląda bardzo okazale ale będzie, ponieważ jedno takie już wyhodowałam i właśnie dziś zakupiłam doniczkę, aby je przesadzić bo okazało się że ma ogromne korzenie:) może przy jakiejś kolejnej okazji zamieszczę jego zdjęcie.

poniedziałek, 30 marca 2009

Londyn w telegraficznym skrócie

Dzień 1 - Przyjazd do Londynu na Heathrow, podróż metrem, pogaduszki, jedzenie i picie ze znajomymi

Dzień 2 - Greenwich, Zapora na Tamizie, Westminster

Dzień 3 - Muzeum Historii Naturalnej i Muzeum Nauki, Harrods, małe błądzenie autobusem po mieście

Dzień 4 - Katedra św. Pawła, Monument, Tower, Tower Bridge, Urząd Miasta, spotkanie z kolegą ze studiów, City nocą

Dzień 5 - Pałac Buckingham, Trafalgar Square, Muzeum Transportu Londyńskiego, Koło Milenijne, Piccadilly Circus, Soho

Dzień 6 - Opactwo Westminster, British Museum

Dzień 7 - Stadion Arsenal, Baker Street, Camden, Stadion Wembley, moja impreza urodzinowa

Dzień 8 - Muzeum Pary, powrót do Edi


PS. Update - zgubiłam jeden dzień;)

Usprawiedliwienie

Przez ostatni tydzień nie pojawiały się żadne wpisy, a to ze względu na moją nieobecność. Pojechałam bowiem na wycieczkę do Londynu i nie miałam ani czasu ani możliwości, aby dodawać posty. Ale zapewniam was, że już niedługo dodam wpisy i zdjęcia z Londynu, który mogę zdradzić już teraz, bardzo mi się spodobał;)

piątek, 20 marca 2009

Rowerowanie

W tym tygodniu, korzystając ze wspaniałej, wręcz żadko tu spotykanej pogody (słonecznie i bezwietrznie) jeździłam do pracy rowerkiem. Jak może zauważlyliście z prawej strony pojawił się wykres przedstawiający moje statystyki rowerowe (kilkając na niego można dostać się na mojego bloga rowerowego).

Ciekawostki

Postanowiłam wprowadzić nową serię wpisów - ciekawostki. Skłoniło mnie do tego pewne spostrzeżenie, jakiego dokonałam dziś w domowej suszarni. Ludzka pomysłowość i inteligencja nadal mnie zaskakuje, gdy widzę takie "kwiatki".

Sami pomyślcie, jak można rozwiesić ręcznik w ten sposób, w sytuacji gdy i tak w suszarni jest mało miejsca? (podpowiem tylko że na długość by się zmieścił, ponieważ drążek wisi, jak widać, pod sufitem).

wtorek, 17 marca 2009

Zmiany

Jak zapewne zauważylicie wprowadziłam kilka zmian w wyglądzie bloga i zastanawiam się czy tak jest lepiej czy nie bardzo? A co Wy sądzicie? Proszę o komentarze. Moim zdaniem w poprzedniej wersji pole do zamieszczania postów było zbyt wąskie i post wydawał się niezmiernie rozciągnięty, teraz jest szerzej, a "linkownia" i wszystkie dodatki są po prawej stronie. Zobaczę jak to będzie działało, jak coś będzie nie tak to wrócę do podstawowego wyglądu;)

piątek, 13 marca 2009

Wpis tygodniowy

Ostatnio coś się opuściłam z zamieszczaniem wpisów, no i narobiły się zaległości:( No trudno postaram się je nadrobić, ale miałam strasznie leniwy tydzień, to chyba jakieś przesilenie wiosenne czy coś takiego. W każdym bądź razie nie miałam na nic siły ani ochoty ani chęci, jednym słowem koszmarny marazm. Do tego praca i notoryczne niewsypanie. Ale dziś jest już, w końcu, nareszcie, długo oczekiwany - PIĄTEK!!! Można coś porobić, posiedzieć w nocy, poklikać, za coś się wziąść coś porobić, no a co najważniejsze nastrój jest lepszy :) i jakoś mi tak wesoło i radośnie;)
Tydzień w pracy minął spokojnie, leniwie, jak zawsze - nudno. Na szczęście mam swoje "wygłuszające" słuchawki i w tym tygodniu słucham Stephena Kinga - może dla niektórych wyda się to dziwne, tak więc wyjaśnię - słucham audiobooków - a po polsku książek czytanych. Początkowo nie byłam do tego przekonana, bo nie wiedziałam czy będę mogła się skupić i czy będę wiedziała o co chodzi, ale okazało się że nie ma z tym problemu:) Dzięki temu nadrobiłam spore zaległości książkowe, no i zaaoszczędzam czas i nie nudzę się tak strasznie w pracy;) czasami gdy się zasłucham, jak to miało miejsce w tym tygodniu, aż mi się nie chce kończyć pracy, no bo jestem ciekawa co dalej wydarzy się w książce;) Jak już wspomniłam sktualnie udało mi się zdobyć powiści S. Kinga, jakoś nigdy wcześniej nie czytałam jego książek, może kiedyś jedną, ale jakoś nie przypadła mi do gustu, po prostu nie byłam zainteresowana. A gdy zaczęłam teraz słuchać, jestem po prostu zachwycona;) Wykreowana atmosfera i powolnie, leniwie, stopniowo narastające napięcie jest niesamowite. Dla zainteresowanych książki, które przesłuchałam do tej pory to "Komórka" - jedna z nowszych, "Misery" - to akurat jedna ze starszych, na jej podstawie powstał film pod tym samym tytułem, który oczywiście od razu zapragnęłam obejrzeć, ale dopiero po skończeniu książki. Kojarzyłam, że kiedyś oglądałam ten film, ale chciałam go sobie przypomnieć:) (w dobrej jakości i po angielsku - same korzyści) "Lśnienie" (istnieje również pod tytułem "Jasność", ale mnie się jakoś nie podoba, bardziej pasuje lśnienie - jest bardziej tajemnicze). Na podstawie tej książki również powstał film (nawet dwa), niestety chyba go nie oglądałam, bo nie kojarze, ale może zerknę jeśli uda mi się go zdobyć. King potrafi bardzo ciekawie zaprezentować psychikę bohaterów, czasami mam wrażenie, że w książce nic się nie dzieje, akcja się właściwie nie posuwa, a jednocześnie nie można się od niej oderwać, jest tak wciagająca, irytująca, fascynująca. Teraz z niecierpliwością czekam poniedziałku, abym mogła pójść do pracy i wrócić do słuchania;)
No dobrze, ale wystarczy może o książkach, choć nie znaczy to wcale że temat się wyczerpał. Kilka razy w tym tygodniu udało mi się pojechać do pracy rowerem. Piszę udało się, ponieważ nie zawsze pogoda na to pozwala, czasami pada, a ja nie mam błoników, poza tym nie lubię moknąć, zazwyczaj jednak zbyt mocno wieje, a ja nie lubię szarpać się z wiatrem;/ We wtorek i środę pogoda była cudowna, słoneczna, błękitne, bezchmurne niebo, aż chciało się iść gdzieś, alo jechać, ale niestety trzeba było kiblować w robocie;/
Dziś było pochmurno i deszcz wisiał w powietrzu, na szczęście nie spadł;) Jeździłam trochę po mieście w poszukiwaniu czasopism, a przy okazji zahaczyłam o jedno ciekawe miejsce, obok którego przejeżdżałam już wielokrotnie, ale jakoś nigdy nie było okazji żeby się tam zatrzymać, ale dziś stwierdziłam że najwyższa pora w końcu to obejrzeć. A owo TO wygląda tak:
Ciekawa jestem czy ktoś domyśliłby się co to za budowla? ....
Myślę, że mogłyby paść różne ciekaw odpowiedzi, ale czy wpadlibyście na to, żę jest to...

Gołębnik. Tak właśnie gołębnik
Ten gołębnik, który zawiera ponad tysiąc gniazd, został najprawdopodobniej wybudowany pod koniec XVIw. Początkowo należał do zamku Corstorphine (stąd nazwa, obecnie to nazwa dzielnicy) domu leśniczego z Corstorphine i jest wszystkim co przetrwało burzenie zamku i otaczających go budynków w XVIIIw. W związku z brakiem mięsa w XVIw. ziemianie mieli obowiązek budowy gołębników. Kradzież i strzelanie do gołębi było surowo karane. W związku z tym populacja gołębi wzrosła tak bardzo, że w 1617 właścicielami gołębników mogli być tylko właściciele ziemscy. (Wolne tłumaczenie)

Cóż jeszcze mogę dodać... rozwija się powoli moje nowe zainteresowanie - koleje parowe. Rozwija się ono jakby dwutorowo, raz to koleje parowe tutaj w UK, dwa - koleje wąskotorowe w Polsce. Przeglądam strony, oglądam zdjęcia i filmy, zapoznaje się z fachową literaturą. Bardzo ciekawa sprawa, a piękno, potęga i odgłos jaki wydaje parowóz są poprostu niesamowite, aż mnie ciarki przechodzą. Zastanawiam się skąd się u mnie wzięło to zainteresowanie... do końca nie wiem, ale podejrzewam, że zostało zapoczątkowane dawno temu, gdy jeszcze jako mała dziewczynka bardzo lubiłam oglądać taką książkę o lokomotywach, która nie wiedzieć czemu zadziwiająco często wpadała mi w ręce:) Ponadto w różnych muzeach napatrzyłam sie na te "ciuchcie" i wydają mi sie po prostu piękne, a jak patrzy się na nie z przodu to ma się wrażenie żę się uśmiechają. W miejscu gdzie pracuje wisi dużo starych plakatów reklamujących koleje brytyjskie, ostanio wpadł mi w ręce magazyn poświęcony tej tematyce... no i tak po troszku wszytko to złożyło się chyba na nową pasję;) Nie omieszkam zamieszczać relacji z rozwoju mojego nowego hobby (nie nie lubię tego słowa) zainteresowania;) A to może już niedługo bo w planach mam przejażdżkę ciuchcią, odwiedzenie zabytkowej stacji kolejki w Bo'Ness - przejażdżka kolejka i zwiedzanie kopalni glinki ogniotrwałej z możliwością znalezienia jakichś skamieniałości oraz może w maju podróż do Yorku, gdzie znajduje się Narodowe Muzeum Kolejnictwa oraz jakaś zabytkowa kolejka;) Jak widać planów mam całe mnóstwo, ciekawe które z nich uda się zrealizować.

wtorek, 10 marca 2009

Nowe szkło

No i kupiłam:) wyczekany, wymarzony, wspaniały i w koncu go mam!! Dziś dotarł - szeroki kąt - SIGMA 10-20mm;)

PS Fotek niestety jeszcze nie ma, ale będą, bądźcie pewni - będą;)

sobota, 7 marca 2009

Sobotnio - niedzielne lenistwo

W sobotę spałam do 17;) choć w sumie nie położyłam się zbyt późno była może 2.30, no ale widocznie potrzebowałam tego snu, musiałam odespać zaległości;) szkoda tylko że nie można wyspać się na zapas:(
W niedziele natomiast naszło mnie na granie - leżałam i grałam cały dzień.


niedziela, 1 marca 2009

Niedzielne gradobicie

Dziś, jak co niedziele, wylegiwałam się długo, śniadanko było około 13, później dogorywanie, aż w końcu wygladając przez okno i patrząc na błękitne niebo postanowiłam pójść na spacer, a przy okazji do pracy. Gdy wyszłam z domu zobaczyłam na niebie wielka czarną chmurę... daleko więc nie zaszłam, tylko dwie przecznice, akurat do pracy. Postanowiłam więc najpierw to załatwić, a potem jeżeli się wypogodzi, kontynuować spacerek. Tak też się stało. Jednak doszłam do parku i zaczęłam przygotowywać się do robienia fotek, gdy kolejna wielka ciemna chmura zaczęła nadciągać w szybkim tempie. Tak więc spakowałam zabawki i ruszyłam do domu, jednak dopadł mnie opad w postaci gradu, niewielki acz intensywny i dość obfity. Jednak mimo tego udało mi się zrobić kilka wiosennych zdjęć - bo tu już wiosna i krokusy rozkwitły.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...